niedziela, 15 maja 2016

Majówka na Roztoczu.

Mając do dyspozycji trochę czasu, zgraliśmy się ze znajomym na oczekiwany wypad na małą wędrówkę. Z uwagi na łatwość dotarcia i atrakcyjne tereny zdecydowaliśmy zaplanować trasę na terenie Roztocza. W ruch poszły mapy i tak powstał ślad trasy której mamy się trzymać. Ślad naniosłem na mapę w komputerze, a następnie zrzuciłem do odbiornika GPS.
Planowany trip nie miał na celu udowadniania nikomu czegokolwiek ani wykonywania wyczynu i był od samego początku, z założenia, wypadem którego celem był odpoczynek i zwiedzenie miejsc w których jeszcze nie byliśmy.

Dzień pierwszy.
Trasę zaczynamy w Szczebrzeszynie. W pierwszym etapie planujemy przejść do Zwierzyńca, lecz nie najkrótszą drogą która wiedzie prosto na południe, tylko robiąc duży łuk na zachód i podziwiając malownicze krajobrazy Roztocza z okolicznych wzniesień.
Pierwsze godziny trasy przemierzamy po terenach leśnych i polanach, gdzie spotykamy zaledwie kilka osób, pracujących przy zrywce drewna i na terenach polnych, jednak żadnych turystów nam podobnych. Przed dotarciem do Zwierzyńca udaje nam się zaliczyć wiele pięknych miejsc. Jednym z nich jest ładna opuszczona chata z pięknym sadem i studnią, a także wąwóz. Wąwóz bardzo ciekawy i malowniczy. Wyjątkowy przede wszystkim ze względu na swoją długość, ciągnął się aż przez 3 kilometry!







Po kilku godzinach docieramy do Zwierzyńca, który jest jednym z głównych ośrodków turystyczno-wypoczynkowych na Roztoczu. Zwierzyniec posiada również ciekawą historię swojego powstania związaną z jedną z pierwszych ordynacji magnackich. Miasto jest niewielkie gdyż jego powierzchnia wynosi zaledwie nieco ponad 6 km kwadratowych, jednak ma na swojej powierzchni kilka ciekawych miejsc i zabytków sięgających nawet XVIII wieku. Najbardziej jednak ciekawym jest fakt że aż 66% powierzchni gminy pokrywają lasy. Znajduje się tu też dyrekcja Roztoczańskiego Parku Narodowego, do którego udajemy się po przejściu centralnej części Zwierzyńca i wchodzimy na szlak.
Zwierzyniec był miejscem gdzie odnotowałem 21 kilometr naszej wędrówki. Po przejściu przez zalesiony obszar leżący na południe od miasta, włączony do Roztoczańskiego Parku, przechodzimy przez malownicze pola i łąki znajdujące się na wyniesieniach Roztocza Środkowego, skąd można podziwiać piękną panoramę na całą okolicę.
Nie mamy wyznaczonego konkretnego celu do którego mamy dojść tego dnia, a jedynie obszar pokryty lasem w którym zamierzamy spędzić noc i nazajutrz ruszyć w dalszą drogę. Tereny leśne do których zmierzamy są jednymi z większych kompleksów leśnych w naszym kraju, gdyż rozciągają się od Biłgoraja, na południowy wschód, aż do granicy województwa Lubelskiego z Podkarpackim. Pozostaje nam jeszcze około 11 kilometrów, które pokonujemy w 2 godziny.
Noc spędzamy w dokładnie wybranym miejscu. Przeszukaliśmy teren pod kątem ścieżek i jakichkolwiek śladów działalności człowieka i wybraliśmy miejsce położone od nich z daleka. Jako sprzętu biwakowego używam hamaka, do którego dał się przekonać również towarzysz tej wędrówki. Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych sposobów spędzenie nocy w lesie. Po prostu strzał w dziesiątkę. Używam tego systemu od dłuższego czasu i sprawdziłem go na wiele możliwych sposobów w różnych miejscach jak i warunkach pogodowych. Jak narazie nie znalazłem lepszego rozwiązania do spania na łonie natury pod względem komfortu. Oczywiście każde rozwiązanie ma też swoje minusy, a jedynym minusem tego jest wrażliwość na niskie temperatury, nawet pomimo stosowania do spania w hamaku śpiwora. Powietrze opływające ciało człowieka od dołu hamaka zabiera dużo ciepła i trzeba się przed tym zabezpieczać np podkładając w hamaku pod śpiwór alumatę lub folię nrc. Niewątpliwą zaletą hamaka jest jego prostota, niska waga i możliwość zastosowania w praktycznie każdym terenie na którym rosną drzewa, także terenie podmokłym gdzie zwykły namiot nie ma najmniejszych szans.
Po rozwieszeniu hamaków i tarpów chroniących przed deszczem podziwiam zachód słońca i szykuję kolację po całym dniu wędrówki. Wskazania odbiornika GPS pokazały 33 km pokonane tego dnia.



Dzień drugi.
Ten dzień przywitał nas małą mżawką siąpiącą z nieba. Ciepły śpiwór i wygodny hamak trzymał jeszcze długo zanim wstałem aby przygotować śniadanie. Koledze również musiało być wygodnie w jego hamaku gdyż także nie rwał się do posiłku, a i pogoda nie zachęcała do wystawienia nosa.
Noc minęła spokojnie. Nie obudziła nas żadna zwierzyna ani zła pogoda, a niebo wydawało się być w nocy bezchmurnym. W końcu po śniadaniu i zwinięciu obozu udajemy się południowy-wschód cały czas idąc przez piękny kompleks lasów roztoczańskich. Po drodze odwiedzamy rezerwat przyrody Szum, utworzony w 1958 roku, chroniący piękny przełom rzeki o tej samej nazwie, płynącej przez strefę krawędziową Roztocza Środkowego oraz wiele rzadkich gatunków roślin.
Kierujemy się następnie na północ, okrążając lasy Roztoczańskiego Parku od wschodniej strony. Dzisiejszym celem jest dotarcie do stacji kolejowej oddalonej o 38 km. Udaję nam się to po wielu godzinach wędrówki po pięknych roztoczańskich lasach i malowniczych wsiach.
Dwa pełne dni spędzone na wędrówce pozwoliły odpocząć od zgiełku miasta i zbliżyć się do Natury. Odjeżdżamy do domu z zamiarem powrotu w te miejsca w przysłości...



































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz