poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Schronienie z użyciem płachty

Specjalnie nie użyłem słowa „szałas” gdyż znaczy ono dla mnie schronienie wybudowane przy użyciu jedynie naturalnych materiałów, tutaj natomiast do budowy wykorzystałem tzw. tarp, lub też jak kto woli – plandekę, o wymiarach 3x3 m. Tarp ma wiele zastosowań które podczas bytowania w lesie lub gdziekolwiek na łonie Natury, ułatwiają nam budowę schronienia i nie tylko. Można tego użyć jako wiatro- deszczo- chronu czy też schronienia od słońca w upalne dni, jednym słowem ma wiele zastosowań. Ja, jako człowiek dużo podróżujący na rowerze, a jednocześnie minimalista, zauważam kolejną zaletę tej rzeczy, a mianowicie waga i wymiary, które po złożeniu są naprawdę niewielkie, zwłaszcza w stosunku do możliwości wykorzystania tego przedmiotu.





Wybierając się na wędrówkę i uwzględniając jednocześnie nocleg w terenie dzikim, będziemy zdani na swoje umiejętności i to co mamy przy sobie. Zwykle przemieszczając się z miejsca na miejsce i nie mając w planach zakładania stałego obozowiska w leśnych ostępach, chcielibyśmy ograniczyć ślady swojego bytowania i ingerencji w środowisko do minimum. Tarp daje nam taką możliwość gdyż praktycznie to czego nam potrzeba mamy przy sobie i to samo zabieramy ze sobą rano ruszając w dalszą drogę. Możliwości „rozbicia” tarpu tak aby dawał nam możliwość noclegu jest wiele. Jedną z nich jest rozłożenie naszego „dachu” na wcześniej przygotowanym stelażu który będzie przypominał szałas jednospadowy. Poszukując odpowiedniego miejsca udało mi się znaleźć niedużej średnicy powalone drzewo które postanowiłem wykorzystać w formie osłony od strony frontowej mojego schronienia.


 Do budowy stelaża użyłem grubych, solidnych gałęzi leżących nieopodal, dających mi możliwość postawienia solidnej i stabilnej konstrukcji.
Aby zapewnić stabilność warto główne belki stojące pionowo nieco wbić w ziemię, do każdej z nich natomiast należy dodać po jednej gałęzi podpierającej, która będzie biegła do tyłu, na której to będzie się rozciągała nasza plandeka, lub w moim przypadku tarp.


 Belki stojące pionowo trzeba oczywiście ustawić w takiej odległości abyśmy mogli bez problemu zmieścić się w naszym schronieniu leżąc pomiędzy nimi. Na górze natomiast mocujemy gałąź, która będzie delikatnie dłuższa od odległości pomiędzy pionowymi belkami. Sposobów mocowania do siebie poszczególnych elementów naszego stelaża jest wiele począwszy od korzeni które są bardzo wytrzymałe i po wyschnięciu spajają mocno oplątywane nimi elementy, przez sznureczki robione z zielonych, elastycznych gałązek czy też np. pokrzyw, aż po zwykły sznurek przyniesiony ze sobą.
Rozkładanie tarpu powinniśmy zacząć od jednego z górnych rogów stelaża, tam go przymocowując (w moim przypadku za jeden z występujących na tarpie odciągów do linek), przechodząc przez drugi róg w górnej części, aż w końcu skupiając się na dolnej części schronienia pamiętając aby całość była dobrze naciągnięta tak aby ewentualne krople deszczu gładko spływały po powierzchni.


Z uwagi na fakt iż posiadany przeze mnie tarp ma stosunkowo duże wymiary to wykorzystałem jego część podwijając go i robiąc jednocześnie podłogę mojego schronienia która w znacznym stopniu będzie mnie chroniła przed wilgocią. Aby zapewnić sobie maksimum wygody warto zadbać o podłoże które można wyłożyć leżącym w okolicy igliwiem, tworząc w ten sposób rodzaj naturalnego materaca którym odizolujemy się od gruntu.


W chłodniejsze noce, gdzie konieczne będzie użycie śpiwora, ten rodzaj schronienia daje nam możliwość rozpalenia przed nim ognia którego ciepło będzie się kumulowało wewnątrz a daszek będzie tworzył swego rodzaju „ekran” odbijający ciepło wprost na nas. W tym przypadku warto także zadbać o zminimalizowanie strat ciepła które daje nam ognisko budując jednocześnie drugi ekran odbijający ciepło w nasza stronę,  po przeciwnej stronie ogniska.
Do budowy tego schronienia użyłem składanej piły i siekierki, lecz to piła okazała się bardziej przydatnym narzędziem. Czas w jakim zdążyłem zbudować to schronienie wyniósł około 20 minut co jest dobrym wynikiem kiedy słońce chowa się już za horyzontem i czas nagli a my potrzebujemy szybko jakiegoś schronienia.

1 komentarz:

  1. Michał, szacun! :) Musimy to wykorzystać w Bieszczadach zamiast "tipi" :D

    OdpowiedzUsuń